wtorek, 27 stycznia 2026

Zdrowie po 40. roku życia — dlaczego presja przestaje działać

Po czterdziestce ciało zaczyna mówić wyraźniej. Nie dlatego, że „coś się psuje”, ale dlatego, że nie chce już funkcjonować w trybie przeciążenia.


Wiele kobiet 40+:

- długo było silnych i odpowiedzialnych,

- przyzwyczaiło się do działania mimo zmęczenia,

- nauczyło się stawiać potrzeby innych przed swoimi.


Zdrowie w tym etapie życia nie potrzebuje kolejnych wyzwań ani planów do realizacji. Potrzebuje zmiany podejścia — z presji na uważność.


To moment, w którym warto zapytać siebie:

"Jak chcę się czuć, a nie tylko — co jeszcze 

powinnam robić?"


Ten blog jest skierowany, przede wszystkim, do kobiet 40+, które wiele już przeszły, dużo udźwignęły i dziś coraz wyraźniej czują, że zdrowie nie może polegać na ciągłym „dawaniu rady”.

Jeśli masz poczucie, że funkcjonujesz, ale kosztem siebie — jesteś we właściwym miejscu.

Zapraszam do czytania kolejnych artykułów, które razem tworzą spójną całość: spokojne, dojrzałe podejście do zdrowia, dobrej energii i codziennego dobrostanu.


środa, 17 grudnia 2025

Kortyzol

 Kortyzol – wróg czy sprzymierzeniec?


Kortyzol ma złą prasę. Często słyszymy: „To hormon stresu, który niszczy zdrowie”. Ale prawda jest bardziej złożona. Kortyzol nie jest naszym wrogiem — problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy jest go za dużo i za długo.


Przyjrzyjmy się mu bliżej.



Czym właściwie jest kortyzol?


Kortyzol to hormon produkowany przez nadnercza. Jego głównym zadaniem jest pomóc nam przetrwać stres — zarówno ten fizyczny, jak i psychiczny.


Gdy jesteśmy w sytuacji zagrożenia (egzamin, presja w pracy, brak snu), kortyzol:


podnosi poziom glukozy we krwi,


mobilizuje energię,


poprawia koncentrację,


hamuje procesy „mniej pilne” (np. trawienie).



Problem w tym, że nasz organizm nie odróżnia już lwa od maila z dopiskiem „pilne”.




Jak kortyzol wpływa na nasze ciało i psychikę?


Gdy jest go za dużo…


Przewlekle podwyższony kortyzol może prowadzić do:


ciągłego zmęczenia mimo snu,


trudności z koncentracją i pamięcią,


problemów ze snem (szczególnie wybudzania się nad ranem),


odkładania tkanki tłuszczowej — zwłaszcza w okolicach brzucha,


spadku odporności,


rozdrażnienia, lęku, a nawet stanów depresyjnych.



Ciało cały czas jest w trybie „walcz lub uciekaj”, a to tryb awaryjny — nie da się w nim żyć długo.


Gdy jest w normie…


Kortyzol w zdrowych ilościach:


pomaga nam wstać rano (naturalnie najwyższy poziom jest po przebudzeniu),


daje energię do działania,


wspiera reakcje adaptacyjne organizmu.



Czyli — kortyzol jest potrzebny, tylko musi być regulowany.




Co najbardziej podnosi kortyzol?


Nie tylko stres emocjonalny. Bardzo często winne są:


brak snu lub nieregularny sen,


restrykcyjne diety i głodówki,


nadmiar kofeiny,


intensywne treningi bez regeneracji,


ciągłe bycie „w gotowości” (powiadomienia, multitasking),


brak poczucia kontroli i odpoczynku.




Jak naturalnie obniżyć kortyzol?


Dobra wiadomość: mamy na to realny wpływ.


1. Sen to fundament


Regularny sen (7–9 godzin) o stałych porach to najskuteczniejszy „regulator” hormonów. Bez niego żadne suplementy nie zadziałają.


2. Jedz regularnie


Pomijanie posiłków to dla organizmu sygnał zagrożenia. Stabilny poziom cukru we krwi = niższy kortyzol.


3. Zmieniaj intensywność treningów


Ruch jest świetny, ale:


za dużo HIIT i cardio → kortyzol w górę,


spacery, joga, pilates, trening siłowy → kortyzol w dół.



4. Naucz się wyłączać


Nawet 10 minut dziennie:


spokojnego oddechu,


medytacji,


kontaktu z naturą,


ciszy bez telefonu

robi ogromną różnicę.



5. Ogranicz „ciągłą gotowość”


Nie musisz reagować na wszystko natychmiast. Ciało nie zna pojęcia „tylko sprawdzę maila”.



Na koniec


Kortyzol nie jest zły. Jest sygnałem. Informuje nas, że coś w naszym stylu życia woła o uwagę.


Zamiast walczyć z nim, warto zapytać: „Co w moim życiu powoduje, że moje cia

ło ciągle czuje zagrożenie?”


Czasem odpowiedzią nie jest kolejna rzecz do zrobienia — ale coś, z czego warto zrezygnować.


poniedziałek, 8 grudnia 2025

Dlaczego warto jeść kasze zimą?

 Dlaczego warto jeść kasze zimą?


…czyli historia o tym, jak kasza ratuje nas przed wiecznym marznięciem


Zimą dzieją się z nami różne rzeczy. Jedni zamieniają się w burrito z koca, inni zaczynają wierzyć, że termofor to najlepszy przyjaciel człowieka, a jeszcze inni wypatrują w kalendarzu pierwszego dnia wiosny już w grudniu.

Ale jest coś, co potrafi przynieść instant–pocieszenie, rozgrzać i nasycić jednocześnie — kasza.


Tak, kasza. Ten niepozorny bohater zimowych posiłków, który wygląda skromnie, ale ma moc większą niż się wydaje.




1. Kasza rozgrzewa szybciej niż kaloryfer na pełnym ogniu


Kiedy wychodzisz na dwór i wracasz z myślą: “dlaczego ja w ogóle tu wyszedłem?”, talerz ciepłej kaszy potrafi przywrócić wiarę w ludzkość.

Działa jak naturalny grzejnik — tylko smaczniejszy.


2. Energia na zimowe przetrwanie


Kasze są bogate w węglowodany złożone, które uwalniają energię powoli, nie tak jak baton, który daje „power” na pięć minut, a potem idziesz spać.

Z kaszą zimowy dzień jest jakby mniej zimowy. Przynajmniej w środku.


3. Błonnik – zimowy bohater w cieniu


Błonnik w kaszach działa jak wewnętrzny organizator życia: reguluje trawienie, syci na długo i ogranicza podjadanie między posiłkami.

Bo zimą apetyt rośnie jak cena masła, więc dobrze mieć coś, co trzyma w ryzach.


4. Witaminy z grupy B, czyli „B jak Bardzo potrzebne”


Zimą poziom energii spada… i to szybko. Witaminy z grupy B wspierają układ nerwowy, poprawiają nastrój i pomagają walczyć z zimową ospałością.

Krótko mówiąc: kasza = mniej trybu niedźwiedzia.


5. Pasuje do wszystkiego


Na słodko, na słono, z warzywami, z masłem, z owocami, w zupie, w kotletach, nawet w deserach.

Kasza to kulinarna plastelina — zrobisz z nią wszystko.



No i najważniejsze pytanie:


Jaką kaszę lubisz najbardziej?

Bo ja… wybieram tę, która pierwsza nie wykipi z garnka. A że zwykle kipią wszystkie, to chyba po prostu lubię wszystkie. 😅